Zza ściany zauważyłam idącego mężczyznę. Nie miałam pojęcia czy cofnąć się do piwnicy czy może rzucić się na niego. Na moje nie szczęście mnie zauważył. Wyglądał na bardzo wkurzonego. Powoli i pewny siebie zaczął do mnie podchodzić. Byłam spanikowana i nie wiedziałam co robić. Zamknęłam oczy, by jak najmniej czuć gdy mnie uderzy. Po chwili usłyszałam odgłos tłuczonego szkła. Otworzyłam oczy i ujrzałam przestraszoną dziewczynę. Tą samą, która mnie porwała. Miała podniesione do góry ręce. A pod nią leżał nieprzytomny mężczyzna. Koło niego była rozbita porcelana.
- Uciekaj stąd, szybko! - krzyknęła do mnie.
Ja czym prędzej zaczęłam uciekać z tego strasznego domu, ciągnąc za sobą walizki. Było mi ciężko, lecz nie zwracałam na to uwagi. Najważniejsze dla mnie było, żeby być jak najdalej od tego upiornego miejsca. Biegłam bardzo długo. Nie wiedziałam gdzie jestem. Serce biło mi bardzo mocno. Wokół mnie nie było żywej duszy. Zwolniłam. Znalazłam się na ulicy. Zdecydowałam, że pójdę na stopa. Po jakiś 10 minutach zauważyłam jadące czerwone auto. Dałam znak ręką żeby się zatrzymał.
- W czym mogę pani pomóc? - spytał się mnie bardzo uśmiechnięty młody chłopak, wyglądał na około 20 lat.
- Zgubiłam się. Chciałabym się dostać do Londynu. Mógłbyś mnie podwieść? - spytałam się trochę zażenowana, bo jak mogłam się zgubić? Nic lepszego niestety nie mogłam wymyśleć. Na początku chłopak dziwnie się na mnie spojrzał, ale nic się nie pytał.
- OK, wsiadaj. - powiedział i wysiadł z samochodu. Włożył moje walizki do bagażnika. Udałam się na siedzenie koło niego. Po chwili ruszyliśmy.
Nie wiem czemu, ale nadal nie mogłam się uspokoić. Serce biło mi jak oszalałe. Przed oczami cały czas miałam wściekłego bruneta, który daje mi z liścia.
- Jak masz na imię? - nagle spytał się mój kierowca.
- Julia. - odpowiedziałam próbując się trochę uśmiechnąć. Kiepsko mi to wychodziło. - A ty? - spytałam o to samo.
- Louis. - odpowiedział z wielkim uśmiechem.
Nic nie odpowiedziałam. Dalszą podróż jechaliśmy w zupełnej ciszy. Nie miałam już sił. Byłam bardzo zmęczona tym co stało się w ciągu tych paru godzin. Nie wiedząc nawet kiedy, usnęłam.
* JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ *
Obudziłam się bardzo wypoczęta w... łóżku? Co? Byłam zdezorientowana. Nie wiedziałam gdzie jestem.
- Oo, dzień dobry. Jak się spało? - do pokoju wszedł jak zawsze, od kiedy go poznałam, uśmiechnięty chłopak.
- Dobrze...tylko co ja tu właściwie robię? - spytałam po chwili.
- Zasnęłaś w moim aucie, a nie podałaś mi dokładnego adresu gdzie mam cię zawieść. Nie chciałem cię budzić, bo wyglądałaś na bardzo zmęczoną. Dlatego przywiozłem cię do mnie. - tłumaczył mi się Louis.
- Ahh, OK. W takim razie dziękuję i przepraszam za kłopot. Ja będę już szła. - powiedziałam to jednocześnie podnosząc się z łóżka i sięgając po buty.
- Nie, proszę zostań chociaż na śniadanie. - powiedział to chłopak łapiąc mnie za nadgarstek gdy chciałam wyjść z pokoju, nie do końca nawet wiedząc czy idę w stronę wyjścia.
- No, dobrze. - zgodziłam się.
Chłopak zaprowadził mnie do kuchni. Jedliśmy w ciszy.
- Dziękuje za pyszne śniadanie. I przepraszam za kłopot. Będę już szła. - powiedziałam gdy jedzenie zniknęło z mojego talerza.
- OK. Ja teraz będę jechać przez miasto to cię podwiozę. - powiedział. - I to nie jest żaden kłopot. - dodał.
- W porządku. Możesz mnie podwieść do akademika na <xxx> Street? - spytałam.
- Spoko. Jakby co tam jest łazienka, a ja idę się przebrać i zaraz wracam. - uśmiechnął się pokazując drzwi do pomieszczenia.
Postanowiłam, że trochę się ogarnę. Wyciągnęłam z walizki kosmetyczkę. Weszłam do łazienki i mało co bym się nie przewróciła. W lustrze zobaczyłam smutną, z worami pod oczami dziewczynę. Szczerze mówiąc wyglądałam po prostu strasznie. Zmyłam wczorajszy makijaż i zrobiłam nowy. Uczesałam się, umyłam zęby i wróciłam do Louis'a. Chłopak siedział na kanapie patrząc się w telefon. Schowałam z powrotem kosmetyczkę do walizki.
- Ja już jestem gotowa. Jedziemy? - spytałam.
- Tak, jasne. - odpowiedział.
Zabrałam swoją torebkę, chłopak ciągnął moje bagaże. Po chwili siedzieliśmy już w samochodzie. Kierowaliśmy się w stronę mojego akademika.
Mam nadzieje, że nie będę miała już przykrych niespodzianek.
...........................................................................................................
Oto następny rozdział. :) Mam nadzieję, że się podoba. Proszę, komentujcie. ;) ♥
sobota, 29 marca 2014
piątek, 28 marca 2014
Rozdział 3
Podszedł do mnie wysoki brunet.
- Nie wasz się odezwać,bo właduję w Ciebię cały magazynek. - szepnął mi do ucha, pokazując przy tym broń zza koszuli.
Po chwili przy mnie pojawiło się dwóch mężczyzn i kobieta.
- A teraz podziękuj kierowcy i chodź za mną.
- Yyy...jednak... z panem nie pojaaadę... dziękuję. - zwróciłam się do kierowcy jąkając.
Jeden z kolesi zabrał moje walizki. Strasznie się bałam. Podeszliśmy do czarnego mercedes'a. Brunet wepchnął mnie na tylne siedzenie koło dziewczyny. Założyli mi na głowę worek i kazali siedzieć cicho. Samochód ruszył. Czułam, że jedziemy z dużą prędkością. Słyszałam jak rozmawiali o starej kamienicy. Miałam czarne wizje. Po jakimś czasie samochód stanął. Jeden z porywaczy zdjął ze mnie worek.
- Jak będziesz grzeczna to nic Ci się nie stanie. - mówił to owijając moje ręce sznurem.
Wysiadłam z auta i podążałam za nimi w stronę starego budynku. Najniższy z nich ciągnął moje bagaże. Weszliśmy do opuszczonego domu i kierowaliśmy się schodami do piwnicy. Było bardzo ciemno. Oprawcy przywiązali mnie do krzesła.
- Niedługo wrócimy. Nie próbuj uciekać. - powiedział blondyn.
- Ale dlaczego mnie porwaliście? - spytałam się chcąc wiedzieć po co to wszystko.
- Gówno powinno Cię to interesować. Masz tu kurwa siedzieć i koniec. - powiedział to jeden dając mi przy tym siarczystego liścia w prawy policzek.
Poczułam spływającą łzę po moim policzku. Zauważyłam, że dziewczyna będąca w ich towarzystwie ani razu się nie odezwała. Wygląda na bardzo smutną. Po chwili w pomieszczeniu zostałam sama. Zaczęłam płakać. Nie do końca ogarniałam co się wokół mnie dzieje. Miały to być najlepiej spędzone lata studiów poza Polską, ale jak na razie są do kitu. Usłyszałam odgłos odpalającego silnika. Zdecydowałam, że się uwolnię. Liny były mocno związane. Na szczęście obok mojej nogi był kawałek rozbitego szkła. Podniosłam go i przecięłam sznur. Zabrałam swoje bagaże i ruszyłam w stronę drzwi. Były otwarte. Zaczęłam zmierzać schodami w górę, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki...
................................................................................................................
Oto 3 rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jutro pojawi się następny. ♥
- Nie wasz się odezwać,bo właduję w Ciebię cały magazynek. - szepnął mi do ucha, pokazując przy tym broń zza koszuli.
Po chwili przy mnie pojawiło się dwóch mężczyzn i kobieta.
- A teraz podziękuj kierowcy i chodź za mną.
- Yyy...jednak... z panem nie pojaaadę... dziękuję. - zwróciłam się do kierowcy jąkając.
Jeden z kolesi zabrał moje walizki. Strasznie się bałam. Podeszliśmy do czarnego mercedes'a. Brunet wepchnął mnie na tylne siedzenie koło dziewczyny. Założyli mi na głowę worek i kazali siedzieć cicho. Samochód ruszył. Czułam, że jedziemy z dużą prędkością. Słyszałam jak rozmawiali o starej kamienicy. Miałam czarne wizje. Po jakimś czasie samochód stanął. Jeden z porywaczy zdjął ze mnie worek.
- Jak będziesz grzeczna to nic Ci się nie stanie. - mówił to owijając moje ręce sznurem.
Wysiadłam z auta i podążałam za nimi w stronę starego budynku. Najniższy z nich ciągnął moje bagaże. Weszliśmy do opuszczonego domu i kierowaliśmy się schodami do piwnicy. Było bardzo ciemno. Oprawcy przywiązali mnie do krzesła.
- Niedługo wrócimy. Nie próbuj uciekać. - powiedział blondyn.
- Ale dlaczego mnie porwaliście? - spytałam się chcąc wiedzieć po co to wszystko.
- Gówno powinno Cię to interesować. Masz tu kurwa siedzieć i koniec. - powiedział to jeden dając mi przy tym siarczystego liścia w prawy policzek.
Poczułam spływającą łzę po moim policzku. Zauważyłam, że dziewczyna będąca w ich towarzystwie ani razu się nie odezwała. Wygląda na bardzo smutną. Po chwili w pomieszczeniu zostałam sama. Zaczęłam płakać. Nie do końca ogarniałam co się wokół mnie dzieje. Miały to być najlepiej spędzone lata studiów poza Polską, ale jak na razie są do kitu. Usłyszałam odgłos odpalającego silnika. Zdecydowałam, że się uwolnię. Liny były mocno związane. Na szczęście obok mojej nogi był kawałek rozbitego szkła. Podniosłam go i przecięłam sznur. Zabrałam swoje bagaże i ruszyłam w stronę drzwi. Były otwarte. Zaczęłam zmierzać schodami w górę, gdy nagle usłyszałam czyjeś kroki...
................................................................................................................
Oto 3 rozdział. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Jutro pojawi się następny. ♥
wtorek, 25 marca 2014
Informacja
Jeżeli chcecie być informowani, możecie pod tym postem podawać swoje twitter'y. :) pozdrawiam ;)
poniedziałek, 24 marca 2014
Rozdział 2
- Dlaczego lecisz do Wielkiej Brytanii? - spytał się po jakimś czasie Kevin.
- Głównie na studia. Wybieram się na filologie angielską. A ty? - spytałam.
- O, to świetnie. Naprawdę interesujący kierunek. Ja zaczynam trzeci rok medycyny.
- A na jakiej uczelni?
- "University of Cambridge" na północy Londynu.
- O to szkoda. Ja na drugim końcu.
- Naprawdę? Na "University of Oxford"?
- Tak, właśnie tam. - odpowiedziałam się uśmiechając.
- To super! To najlepszy uniwersytet w Londynie. - powiedział z podziwem. - Musisz być bardzo mądra. - zaczęłam się z niego śmiać.
- Dziękuje. Zawsze marzyłam żeby studiować w UK.
- Ja wręcz przeciwnie.
- Dlaczego? - spytałam zdziwiona.
- Po rozwodzie rodziców zostałem z mamą w Polsce, a ojciec wyjechał do Wielkiej Brytanii. Gdy matka zmarła musiałem pojechać do niego, bo byłem niepełnoletni.
- Przykro mi. - powiedział ze smutkiem.
- Spokojnie, nie przejmuj się. To było dawno, od pięciu lat mieszkam z ojcem w Londynie. Do Polski przyjeżdżam tylko na wakacje do babci.
- Dobrze, że chociaż na wakacje. Wybacz, ale jestem śpiąca. Zdrzemnę się, OK?
- Spoko, nie ma problemu. Ja poczytam sobie książkę. - powiedział jednocześnie wskazując na przedmiot leżący na stoliku.
Uśmiechnęłam się do niego, a następnie wygodnie rozsiadłam się na fotelu by jakoś usnąć. Po chwili usnęłam.
Obudziłam się leżąc na . . . ramieniu Kevina? Jesteśmy przykryci jednym dużym kocem. To dziwne. Nie chcąc obudzić chłopaka, powoli zeszłam z jego ramienia i okryłam go kocem. Otworzyłam żelki i zaczęłam jeść patrząc na widok za oknem. Wzięłam mój telefon i włączyłam odtwarzacz muzyki. Leciało właśnie " Give me love " Ed'a Sheeran'a.
- Czego słuchasz? - nie zauważyłam nawet, że mój sąsiad się obudził.
- Obudziłam cię?
- Tak. Czego słuchasz? - spytałam ponownie się szczerząc.
- Wybacz. Próbowałam tego nie zrobić. Ale widocznie mi nie wyszło.
- Nic nie szkodzi. I tak nie długo lądujemy, więc dobrze, że mnie obudziłaś.
- Ooh, OK. Słucham Ed'a Sheeran'a. Chcesz słuchawkę?
- Chętnie. - powiedział po czym wziął jedną oddemnie. - Podoba mi się ta piosenka. Kiedyś spotkałem Ed'a pod jakimś sklepem, ale nie podeszłem do niego. - powiedział o czymś myśląc.
- Cooo? Pod sklepem? Byłeś tak blisko i nie podeszłeś po autograf?! Uwielbiam Ed'a.
- Następnym razem tak zrobię. - zaczęliśmy się śmiać, nie do końca wiedząc z jakiego powodu.
- To dobrze. - powiedziałam.
Słuchaliśmy muzykę jeszcze przez chwile, jedząc przy tym żelki.
- Prosimy zapiąć pasy. Za chwile lądujemy. - powiedziała stewardessa.
I znowu będzie te dziwne uczucie. Schowałam do plecaka wszystkie moje rzeczy. Zapięłam pasy i usiadłam wygodnie na fotelu. Ponownie zamknęłam oczy i chwyciłam się fotela.
- Chcesz żebym znowu potrzymał cię za rękę? - spytał się mnie Kevin.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
- Tak, proszę.
Kevin ponownie złączył nasze dłonie. Zamknęłam oczy i czekałam kiedy wreszcie wylądujemy. I znów te dziwne uczucie, Ścisnęłam mocniej dłoń chłopaka. On zrobił to samo, przy tym dodając mi otuchy. Wylądowaliśmy. Każdy zabrał swoje rzeczy i wychodziliśmy z samolotu. Razem z chłopakiem szliśmy w stronę naszych bagaży. Znalazłam moje dwie wielkie walizki.
- Może dałabyś mi swój numer telefonu? Moglibyśmy się gdzieś spotkać czy coś? -spytał.
- Jasne, daj swój telefon to wpisze ci mój numer.
Chłopak podał mi komórkę, a ja wpisałam rząd cyfr.
- Dziękuje. To ja już będę spadał. - podszedł do mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam uścisk.
- Narazie. - powiedziałam gdy chłopak podchodził po swoje bagaże.
- Do zobaczenia. - chłopak puścił mi oczko i poszedł w stronę wyjścia. Również wzięłam swoje walizki i poszłam w stronę taksówek. Gdy byłam już blisko jednej z nich, moje serce się zatrzymało . . .
.......................................................................................................................................
Proszę : CZYTAM=KOMENTUJĘ. Niedługo pojawi się następny rozdział. :) ♥ ♥ ♥
- Głównie na studia. Wybieram się na filologie angielską. A ty? - spytałam.
- O, to świetnie. Naprawdę interesujący kierunek. Ja zaczynam trzeci rok medycyny.
- A na jakiej uczelni?
- "University of Cambridge" na północy Londynu.
- O to szkoda. Ja na drugim końcu.
- Naprawdę? Na "University of Oxford"?
- Tak, właśnie tam. - odpowiedziałam się uśmiechając.
- To super! To najlepszy uniwersytet w Londynie. - powiedział z podziwem. - Musisz być bardzo mądra. - zaczęłam się z niego śmiać.
- Dziękuje. Zawsze marzyłam żeby studiować w UK.
- Ja wręcz przeciwnie.
- Dlaczego? - spytałam zdziwiona.
- Po rozwodzie rodziców zostałem z mamą w Polsce, a ojciec wyjechał do Wielkiej Brytanii. Gdy matka zmarła musiałem pojechać do niego, bo byłem niepełnoletni.
- Przykro mi. - powiedział ze smutkiem.
- Spokojnie, nie przejmuj się. To było dawno, od pięciu lat mieszkam z ojcem w Londynie. Do Polski przyjeżdżam tylko na wakacje do babci.
- Dobrze, że chociaż na wakacje. Wybacz, ale jestem śpiąca. Zdrzemnę się, OK?
- Spoko, nie ma problemu. Ja poczytam sobie książkę. - powiedział jednocześnie wskazując na przedmiot leżący na stoliku.
Uśmiechnęłam się do niego, a następnie wygodnie rozsiadłam się na fotelu by jakoś usnąć. Po chwili usnęłam.
Obudziłam się leżąc na . . . ramieniu Kevina? Jesteśmy przykryci jednym dużym kocem. To dziwne. Nie chcąc obudzić chłopaka, powoli zeszłam z jego ramienia i okryłam go kocem. Otworzyłam żelki i zaczęłam jeść patrząc na widok za oknem. Wzięłam mój telefon i włączyłam odtwarzacz muzyki. Leciało właśnie " Give me love " Ed'a Sheeran'a.
- Czego słuchasz? - nie zauważyłam nawet, że mój sąsiad się obudził.
- Obudziłam cię?
- Tak. Czego słuchasz? - spytałam ponownie się szczerząc.
- Wybacz. Próbowałam tego nie zrobić. Ale widocznie mi nie wyszło.
- Nic nie szkodzi. I tak nie długo lądujemy, więc dobrze, że mnie obudziłaś.
- Ooh, OK. Słucham Ed'a Sheeran'a. Chcesz słuchawkę?
- Chętnie. - powiedział po czym wziął jedną oddemnie. - Podoba mi się ta piosenka. Kiedyś spotkałem Ed'a pod jakimś sklepem, ale nie podeszłem do niego. - powiedział o czymś myśląc.
- Cooo? Pod sklepem? Byłeś tak blisko i nie podeszłeś po autograf?! Uwielbiam Ed'a.
- Następnym razem tak zrobię. - zaczęliśmy się śmiać, nie do końca wiedząc z jakiego powodu.
- To dobrze. - powiedziałam.
Słuchaliśmy muzykę jeszcze przez chwile, jedząc przy tym żelki.
- Prosimy zapiąć pasy. Za chwile lądujemy. - powiedziała stewardessa.
I znowu będzie te dziwne uczucie. Schowałam do plecaka wszystkie moje rzeczy. Zapięłam pasy i usiadłam wygodnie na fotelu. Ponownie zamknęłam oczy i chwyciłam się fotela.
- Chcesz żebym znowu potrzymał cię za rękę? - spytał się mnie Kevin.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka.
- Tak, proszę.
Kevin ponownie złączył nasze dłonie. Zamknęłam oczy i czekałam kiedy wreszcie wylądujemy. I znów te dziwne uczucie, Ścisnęłam mocniej dłoń chłopaka. On zrobił to samo, przy tym dodając mi otuchy. Wylądowaliśmy. Każdy zabrał swoje rzeczy i wychodziliśmy z samolotu. Razem z chłopakiem szliśmy w stronę naszych bagaży. Znalazłam moje dwie wielkie walizki.
- Może dałabyś mi swój numer telefonu? Moglibyśmy się gdzieś spotkać czy coś? -spytał.
- Jasne, daj swój telefon to wpisze ci mój numer.
Chłopak podał mi komórkę, a ja wpisałam rząd cyfr.
- Dziękuje. To ja już będę spadał. - podszedł do mnie i mocno przytulił. Odwzajemniłam uścisk.
- Narazie. - powiedziałam gdy chłopak podchodził po swoje bagaże.
- Do zobaczenia. - chłopak puścił mi oczko i poszedł w stronę wyjścia. Również wzięłam swoje walizki i poszłam w stronę taksówek. Gdy byłam już blisko jednej z nich, moje serce się zatrzymało . . .
.......................................................................................................................................
Proszę : CZYTAM=KOMENTUJĘ. Niedługo pojawi się następny rozdział. :) ♥ ♥ ♥
sobota, 22 marca 2014
Rozdział 1
- Schodź! Taksówka już przyjechała pod dom! - krzyknęła z dołu mama
- Już idę! - odpowiedziałam
Dzisiaj wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii, by spełnić jedno z moich niezliczonych marzeń. Zawsze interesował mnie język angielski i jego historia. Dlatego moim kierunkiem studiów będzie filologia angielska. Będę uczęszczała do najlepszej uczelni w Londynie "University of Oxford".
Pakowanie zajęło mi ponad tydzień, gdyż musiałam dokładnie przemyśleć co chce ze sobą zabrać na 4 lata studiów.
Włożyłam do walizki ostatnie rzeczy. Następnie z bagażami zeszłam na dół.
- Nie mogę uwierzyć, że nasza mała córcia już wyjeżdża. - powiedziała moja mama i uroniła pojedynczą łzę.
- Ja też nie mogę uwierzyć, mamo. Przestań płakać, bo zaraz sama się rozryczę. Po drugie macie jeszcze Monikę i Tomka. Będę dzwonić jak tylko złapię wolną chwile. - mówiłam jednocześnie przytulając rodziców. - A wy macie być grzeczni. - zwróciłam się do mojego rodzeństwa.
- Dobrze, dobrze. - powiedziała Monika się szczerząc. Chyba się cieszyła, że wyjeżdżam, bo zajmie mój pokój.
Pożegnałam się jeszcze ostatni raz i poszłam w stronę taksówkarza.
- Dzień dobry. - powiedział uprzejmie wkładając przy tym moje bagaże do bagażnika.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Jestem bardzo podekscytowana wyjazdem. Po raz pierwszy będę leciała samolotem.
- Gdzie panienkę podwieść? - spytał kierowca,
- Proszę mnie podwieść na lotnisko. - odpowiedziałam.
Jazda samochodem była dosyć krótka. Po 20 minutach byłam już pod lotniskiem. Zapłaciłam wyznaczoną kwotę i podeszłam do wejścia. Poszłam zdać bagaż i czekałam na przeprawę. Kupiłam bilet i mogłam pójść w stronę samolotu. Usiadłam przy oknie, koło mnie narazie nikogo nie było. Do startu mam jeszcze 30 minut. Postanowiłam, że trochę się "rozpakuję". Wyjęłam mojego ukochanego Iphone'a i słuchawki i położyłam na stoliku przede mną. Przy nich położyłam jeszcze żelki i wodę mineralną. Koło mnie położyłam poduszkę. Mam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam wejść na facebook'a. Nic ciekawego nie znalazłam. Na twitter'ze też nic. Włączyłam odtwarzacz muzyki. Spojrzałam na zegarek. Zostało 10 minut. Jeszcze nikt nie zjawił się na wolne miejsce przy mnie. Czyżbym leciała sama?
- Czy tu jest wolne? - z moich rozmyśleń wyrwał mnie męski głos.
- Taa. - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
- Wybacz, ale moje miejsce ktoś zajął.
- Spoko. Jestem Julia. - przedstawiłam się podając rękę.
Chłopak usiadł na fotelu i uścisnął moją dłoń.
- Jestem Kevin. - powiedział z uśmiechem.
Jest naprawdę przystojny. Wygląda na mniej więcej 19-21 lat. Ma brązowe, podniesione do góry włosy i duże błękitne oczy. Ubrany jest w rurki, czarną koszulkę, która uwydatnia jego wyrzeźbiony brzuch i vans'y. Wyciągnął ze swojego plecaka książkę i położył obok mojej wody.
- Witamy wszystkich na naszym pokładzie. Za chwile starujemy. Prosimy o zapięcie pasów. Życzymy miłej podróży. - skończyła mówić stewardessa.
Szczerze mówiąc strasznie się boję. Nie wiem jak to jest, gdy się wznosisz w powietrze, Zamknęłam oczy kładąc przy tym rękę na oparcie fotela, mocno je przyciskając. Poczułam, że samolot wznosi się. Nie chciałam otwierać oczu, dopóki te dziwne uczucie całkowicie nie zniknie. Nagle poczułam, że ktoś ściska moją dłoń.
- Nie bój się. Mogę cię potrzymać za rękę, jeśli chcesz? - spytał mnie się po cichu Kevin.
Przytaknęłam głową, że chce. Chłopak złapał mnie za rękę. Bardzo to pomogło. Po chwili turbulencje ustały. Samolot leciał spokojnie. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze splecione dłonie. Wyglądało to naprawdę słodko.
- Mogą państwo już odpiąć pasy. Jeżeli ktoś coś będzie potrzebował proszę wcisnąć guzik lub nas zawołać. - powiedziała stewardessa, a następnie podeszła do jakiegoś mężczyzny. Niechętnie puściłam rękę chłopaka i odpięłam pasy. Spojrzałam się na Kevina i uśmiechnęłam.
- Dziękuje. - powiedziałam.
Chłopak również się do mnie uśmiechnął. Spojrzałam na widok za oknem. To niesamowite widzieć chmury tak blisko.
.......................................................................................................................................
Pamiętajcie, CZYTAM=KOMENTUJE. To nas bardzo motywuje. Mam nadzieję, że pierwszy rozdział Wam się spodoba. :) ♥
- Już idę! - odpowiedziałam
Dzisiaj wyjeżdżam do Wielkiej Brytanii, by spełnić jedno z moich niezliczonych marzeń. Zawsze interesował mnie język angielski i jego historia. Dlatego moim kierunkiem studiów będzie filologia angielska. Będę uczęszczała do najlepszej uczelni w Londynie "University of Oxford".
Pakowanie zajęło mi ponad tydzień, gdyż musiałam dokładnie przemyśleć co chce ze sobą zabrać na 4 lata studiów.
Włożyłam do walizki ostatnie rzeczy. Następnie z bagażami zeszłam na dół.
- Nie mogę uwierzyć, że nasza mała córcia już wyjeżdża. - powiedziała moja mama i uroniła pojedynczą łzę.
- Ja też nie mogę uwierzyć, mamo. Przestań płakać, bo zaraz sama się rozryczę. Po drugie macie jeszcze Monikę i Tomka. Będę dzwonić jak tylko złapię wolną chwile. - mówiłam jednocześnie przytulając rodziców. - A wy macie być grzeczni. - zwróciłam się do mojego rodzeństwa.
- Dobrze, dobrze. - powiedziała Monika się szczerząc. Chyba się cieszyła, że wyjeżdżam, bo zajmie mój pokój.
Pożegnałam się jeszcze ostatni raz i poszłam w stronę taksówkarza.
- Dzień dobry. - powiedział uprzejmie wkładając przy tym moje bagaże do bagażnika.
- Dzień dobry. - odpowiedziałam z uśmiechem.
Jestem bardzo podekscytowana wyjazdem. Po raz pierwszy będę leciała samolotem.
- Gdzie panienkę podwieść? - spytał kierowca,
- Proszę mnie podwieść na lotnisko. - odpowiedziałam.
Jazda samochodem była dosyć krótka. Po 20 minutach byłam już pod lotniskiem. Zapłaciłam wyznaczoną kwotę i podeszłam do wejścia. Poszłam zdać bagaż i czekałam na przeprawę. Kupiłam bilet i mogłam pójść w stronę samolotu. Usiadłam przy oknie, koło mnie narazie nikogo nie było. Do startu mam jeszcze 30 minut. Postanowiłam, że trochę się "rozpakuję". Wyjęłam mojego ukochanego Iphone'a i słuchawki i położyłam na stoliku przede mną. Przy nich położyłam jeszcze żelki i wodę mineralną. Koło mnie położyłam poduszkę. Mam jeszcze trochę czasu, więc postanowiłam wejść na facebook'a. Nic ciekawego nie znalazłam. Na twitter'ze też nic. Włączyłam odtwarzacz muzyki. Spojrzałam na zegarek. Zostało 10 minut. Jeszcze nikt nie zjawił się na wolne miejsce przy mnie. Czyżbym leciała sama?
- Czy tu jest wolne? - z moich rozmyśleń wyrwał mnie męski głos.
- Taa. - powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
- Wybacz, ale moje miejsce ktoś zajął.
- Spoko. Jestem Julia. - przedstawiłam się podając rękę.
Chłopak usiadł na fotelu i uścisnął moją dłoń.
- Jestem Kevin. - powiedział z uśmiechem.
Jest naprawdę przystojny. Wygląda na mniej więcej 19-21 lat. Ma brązowe, podniesione do góry włosy i duże błękitne oczy. Ubrany jest w rurki, czarną koszulkę, która uwydatnia jego wyrzeźbiony brzuch i vans'y. Wyciągnął ze swojego plecaka książkę i położył obok mojej wody.
- Witamy wszystkich na naszym pokładzie. Za chwile starujemy. Prosimy o zapięcie pasów. Życzymy miłej podróży. - skończyła mówić stewardessa.
Szczerze mówiąc strasznie się boję. Nie wiem jak to jest, gdy się wznosisz w powietrze, Zamknęłam oczy kładąc przy tym rękę na oparcie fotela, mocno je przyciskając. Poczułam, że samolot wznosi się. Nie chciałam otwierać oczu, dopóki te dziwne uczucie całkowicie nie zniknie. Nagle poczułam, że ktoś ściska moją dłoń.
- Nie bój się. Mogę cię potrzymać za rękę, jeśli chcesz? - spytał mnie się po cichu Kevin.
Przytaknęłam głową, że chce. Chłopak złapał mnie za rękę. Bardzo to pomogło. Po chwili turbulencje ustały. Samolot leciał spokojnie. Otworzyłam oczy i spojrzałam na nasze splecione dłonie. Wyglądało to naprawdę słodko.
- Mogą państwo już odpiąć pasy. Jeżeli ktoś coś będzie potrzebował proszę wcisnąć guzik lub nas zawołać. - powiedziała stewardessa, a następnie podeszła do jakiegoś mężczyzny. Niechętnie puściłam rękę chłopaka i odpięłam pasy. Spojrzałam się na Kevina i uśmiechnęłam.
- Dziękuje. - powiedziałam.
Chłopak również się do mnie uśmiechnął. Spojrzałam na widok za oknem. To niesamowite widzieć chmury tak blisko.
.......................................................................................................................................
Pamiętajcie, CZYTAM=KOMENTUJE. To nas bardzo motywuje. Mam nadzieję, że pierwszy rozdział Wam się spodoba. :) ♥
czwartek, 20 marca 2014
Mały wstęp.
Razem z moją przyjaciółką postanowiłam założyć bloga. Nie będzie to dla nas łatwe, gdyż pierwszy raz go będziemy prowadziły. Z góry przepraszamy za błędy.W blogu pojawi się Niall Horan, Harry Styles, Louis Tomlinson, Liam Payne i Zayn Malik, aczkolwiek nie jako zespół, lecz zwykli przyjaciele. Na wejście powiemy tylko, że będzie to opowiadanie o pewnej dziewczynie z Polski, z dużym mętlikiem w głowie, która ma mnóstwo marzeń i problemów. Po jakimś czasie spotyka kogoś, przez którego diametralnie zmienia się jej życie. Julia, bo tak ma na imię nasza główna bohaterka, wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, konkretnie do Londynu, na studia. Właśnie tam czeka ją wiele niespodzianek i niesamowitych przygód.
Mamy nadzieję ,że spodoba wam się nasz blog. Posty będziemy starać się dodawać jak najczęściej. :) Miłego czytania...
Mamy nadzieję ,że spodoba wam się nasz blog. Posty będziemy starać się dodawać jak najczęściej. :) Miłego czytania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)